|
Wspomnienie
do magazynu GO (20.02.2003)
Hobby: motocross, narty zjazdowe i wodne, wszelkie inne sporty np, bilard, pływanie, narty biegowe i wiele innych, zwiedzanie (na które prawie wcale nie miał czasu, a mimo to całą Grecję kontynentalną zwiedziliśmy dzięki jego uporowi i wytrwałości (przed urlopem przeczytał opasły album o Grecji, ułożył plan wycieczki i realizował punkt po punkcie, nie bacząc na moje prośby - wówczas dwunastolatki - żeby więcej czasu
spędzać na plaży nurkując z rurką albo skacząc do wody - składał ręce w "koszyczek", ja stawałam w nim dwoma nogami i ze wszystkich sił wyrzucał mnie w górę do morza. To musiało być bardzo forsowne zajęcie, zabawę tę praktykowaliśmy póki nie wyrosłam na zdecydowanie "za dużą" dziewczynę).
Miał naprawdę niewiele czasu na prywatne życie. Potrafił jednak znaleźć czas (np. w nocy) żeby wystrugać mi malutki krzyżyk z deseczek od skrzynki po owocach (zbił go szpilkami krawieckimi, bo nie miał akurat małych gwożdzików) - dzięki temu dostałam 5 z religii za zadanie domowe "zrób krzyżyk z tatą" i nie było mi przykro, że jestem w mniejszości nie posiadającej pracy domowej. Z ochotą chodził do szkoły muzycznej na popisy uczniowskie i siadał w pierwszym rzędzie, żeby
mnie lepiej widzieć, a moja gra na pianinie zawsze mu się podobała. Wogóle czułam się hołubiona, podziwiana i teraz powiedziałabym - mądrze kochana i wychowywana. Wiedziałam, że cokolwiek zrobię - nigdy nie zmieni to uczuć taty wobec mnie, był dumny z każdego mojego sukcesu, ale przede wszystkim dawał mi odczuć akceptację i ogromną wiarę w moje możliwości. Ostatnio, uświadomiłam sobie, że on nigdy na mnie nie krzyczał, co najwyżej mówił smutnym albo stanowczym tonem w chwilach konfliktowych. Nauczył
mnie tak dużo spędzając ze mną niewiele czasu. Nigdy też nie powiedział (z czego byłam dumna i świadoma nawet jako mała dziewczynka) "odejdź, teraz nie mam czasu, nie zawracaj mi głowy!", zamiast tego mówił: "Beatuś (tak mnie nazywał) albo córko, to ważne co mówisz, ale nie będziesz się na mnie gniewała i nie będzie ci przykro jeśli pogadamy o tym później, czy zrobimy coś tam potem". Dbał o szacunek w naszych relacjach.
Bądź zawsze blisko tych, których kochasz,
mów im głośno, jak bardzo ich potrzebujesz,
jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej
czas, aby im powiedzieć „jak mi przykro”,
„przepraszam”, „proszę”, „dziękuję”,
i wszystkie inne słowa miłości, jakie tylko znasz. ”
G.G.Marquez
Wiem, że taka miłość do dziecka nie zdarza się często - choć brzmi to absurdalnie, bo przecież każdy rodzic twierdzi, że kocha swoje potomstwo, ale nie wielu traktuje dzieci jak najcenniejszy skarb albo po prostu drugiego człowieka, któremu należy się szacunek. To takie proste i trudne zarazem, ale mój tata dał przykład, że jest to możliwe.
"Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego uczynku,
ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje, chciałabym ci powiedzieć
Jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę”.
G.G. Marquez
Beata Bublewicz
(córka)
|